ADMA online - Polski - 2016 | Casa Madre TORINO-VALDOCCO, Italia

 ADMA | STOWARZYSZENIE MARYI WSPOMOŻYCIELKI |  Internet:  HOME PAGE  
Via Maria Ausiliatrice 32 - 10152 Torino-Valdocco, Italia - ADMA Valdocco: adma.torino@tiscali.it | E-Mail: pcameroni@sdb.org

ADMA ON LINE  2015      |    Komunikat Miesieczny   |  24 maj 2016

Maryja zaprasza nas do powrotu do Boga i do modlitwy
 
Maryja w swojej gorliwości macierzyńskiej widzi jak często jesteśmy w grzechu i żyjemy w grzechu. Jesteśmy w grzechu i tyle razy nie zdajemy sobie sprawy, usprawiedliwiamy siebie i mówimy, że nie jest grzechem to co jest grzechem a to jest sprawa jeszcze bardziej bolesna. Bóg pragnie naszego szczęścia w czasie dzisiejszym i w wieczności a to co nam kradnie radość życia i nadzieję raju jest grzech, przede wszystkim kiedy jest usprawiedliwiany i rozprzestrzeniany. Jeśli jesteśmy w grzechu i mamy grzeszne przyzwyczajenia, powinniśmy uwalniać się od nich przez nawrócenie, spowiedź oraz także przez postanowienie nie grzeszenia więcej. Powinniśmy odczuwać w sumieniu, że żyć w grzechu oznacza żyć w złym i także w nieszczęściu a pierwszym krokiem do działania jest jego wyznanie.
Matka Najświętsza jest z nami i idzie z nami aby zaprosić nas i przez przewodniczenie nam upominać nas, że jeżeli jesteśmy w grzechu, jesteśmy w smutku, jesteśmy w potępieniu, nie tylko duszy ale także ciała. Ona zachęca nas do powrotu do Boga i do modlitwy, abyśmy byli szczęśliwymi na ziemi a potem w wieczności. Matka Najświętsza nie pragnie naszego smutku, lecz pragnie naszego szczęścia. Niestety, dzisiaj człowiek współczesny skupia się na sobie samym: ja, ja, ja. Matka Najświętsza wzywa nas ponownie nieustannie do postawienia Boga w naszym życiu na pierwszym miejscu.
Życie jest krótkie, powinniśmy wykorzystywać ten czas na czynienia dobra, ponieważ, czyniąc dobro innym, czynimy także dobro sobie. Trzeba być wiernymi w modlitwie ponieważ modlitwa prowadzi nas do bycia bardziej świętymi, bardziej dobrymi i bardziej bliskimi Bogu. Jest to jak tajemnica a tą tajemnicą jest modlitwa, która nas zbliża do Boga, do Matki Najświętszej. Żyć dobrze, świadczyć dobro, przekazywać dobro a to dobro jest pokojem, spokojem, radością i nadzieją. My zostajemy dobrymi kiedy jesteśmy z Bogiem.
Powinniśmy przez nasze życie, nasz przykład z naszym świadectwem być synami Maryi, być Jej radością. Lecz aby być Jej radością powinniśmy wrócić do modlitwy, powrócić do Boga, aby szczęście i radość mogły panować na tej ziemi. Bierzmy Matkę Najświętszą jako przykład, naśladujmy Ją, patrzmy na Nią. Ona w każdej chwili życia miała nadzieję, miała odwagę, także kiedy była pod Krzyżem i Syn Jej umarł. Ona troszczyła się o apostołów, którzy byli uciekinierami, zrozpaczonymi, wystraszonymi, wezwała ich do wspólnej modlitwy i oczekiwała Zielonych Świąt. Dzisiaj Matka Najświętsza wzywa nas do modlitwy oraz do obdarowania nowymi Zielonymi
Świętami dzisiejszego człowieka, który jest zmęczony, wyczerpany, zagubiony, zrozpaczony, chory nie tylko duchowo, ale materialnie; jest zmieszany przez tyle ideologii, które go zatrzymują na złej drodze.
Tak jak jest w emblemacie Valdocco także my gromadzimy się wokół Maryi Wspomożycielki, uciekając się pod Jej opiekę, ażeby być odważnymi świadkami Ewangelii. Przeżywajmy w naszym Stowarzyszeniu prawdziwe Zielone Święta. Uczyńmy z naszych grup i z naszych rodzin małe wieczerniki przez słuchanie Słowa oraz gorliwą modlitwę i jednocześnie różaniec.
Każdemu z członków grup Stowarzyszenia Czcicieli Maryi Wspomożycielki wielkie przypomnienie o święcie naszej Matki i Wspomożycielki 24 maja.


Pan Lucca Tullio, Przewodniczący / Ksiądz Pierluigi Cameroni SDB, Kierownik duchowy


Z Maryją i jak Maryja - Odrodzeni w Jego Miłosierdziu
Siostra Linda Pocher FMA


9. Miłosierdzie Boga rozszerza się poprzez nasze uczynki

Odkrywajmy dzieła miłosierdzia

Jest pragnieniem Papieża Franciszka, ażebyw tym Roku Świętym, chrześcijanie mogli odkrywać uczynki miłosierdzia względem ciała i względem ducha, aby budzić sumienie często “uśpione w obliczu dramatu ubóstwa, a także, ażeby coraz głębiej wchodzili w serce Ewangelii, gdzie ubodzy są uprzywilejowani przez Boże miłosierdzie”. Nie powinniśmy myśleć, że chodzi o uczynki trudne, które wymagają wiele czasu albo szczególnego rozporządzania gotówką. Chodzi, natomiast, o uczynki bardzo proste, codzienne i do spełniania przez wszystkich. Pan Jezus Chrystus dał nam pierwszy przykład tych uczynków miłości rzeczywistej i w swoim przepowiadaniu, ofiarował nam wprost “listę”uczynków, abyśmy “mogli poznać, czy żyjemy jak Jego uczniowie, czy też nie.(Por Mt 25, 31). Na podstawie tych uczynków będziemy sądzeni przy końcu życia:” czy daliśmy jeść głodnemu, czy daliśmy pić spragnionemu. Czy przyjęliśmy przybysza i czy odzialiśmy nagiego. Czy mieliśmy czas dla chorego i więźnia. Podobnie zostaniemy zapytani, czy pomogliśmy przezwyciężyć wątpliwości, które rodzą strach i stają się źródłem samotności; czy potrafiliśmy pokonać niewiedzę, w której żyją miliony osób, a przede wszystkim dzieci pozbawione koniecznej pomocy, aby wyzwolić się z ubóstwa; czy okazaliśmy bliskość samotnemu i uciśnionemu; czy przebaczyliśmy temu, kto nas obraża, i odrzuciliśmy wszelką formę urazy i nienawiści, która prowadzi do przemocy; czy byliśmy cierpliwi na wzór Boga, który jest tak bardzo cierpliwy wobec nas; i wreszcie, czy powierzaliśmy Panu w modlitwie naszych braci i siostry. W każdym z tych “najmniejszych”jest obecny sam Chrystus. Jego ciało staje się znów widoczne w umęczonych, poranionych, ubiczowanych, niedożywionych, uciekinierach…abyśmy mogli Go rozpoznać, dotknąć i troskliwie Mu pomóc”(MV 15).
Ażeby spotkać tych ubogich, tych cierpiących, nie musi się wcale iść daleko. Oni mieszkają na obrzeżu, które wcale nie jest geograficzne, ale istniejące, jak lubi powtarzać papież. Po pierwsze sprawą, zatem jest koniecznie otworzyć oczy, dla rozpoznania Jezusa poznanego w domowniku lub w krewnym opuszczonym przez siebie samego; w imigrancie, który prosi o jałmużnę pod domem lub poza zwyczajnym supermarketem; w bliskich, bezrobotnych, którzy nie żyją do końca miesiąca; w chłopczyku nudziarzu, który jest celowo bity przez wszystkich niewspierany przez nikogo; w parze przyjaciół w kryzysie małżeńskim; w proboszczu zniechęconym przez brak osiągnięć duszpasterskich, nadmiernie obciążonym pracą i zmartwieniami. “Ileż sytuacji i niepewności i cierpienia jest w dzisiejszym świecie!...Nie popadajmy w obojętność, która upokarza, w przyzwyczajenie, które znieczula ducha i nie pozwala odkryć nowości, w cynizm, który niszczy. Otwórzmy nasze oczy, aby dostrzec biedy świata, rany tak wielu braci i sióstr pozbawionych godności. Poczujmy się wezwani, słysząc ich wołanie o pomoc…Niech ich wołanie stanie się naszym, abyśmy razem przełamali barierę obojętności, która często panuje niepodzielnie, aby ukryć hipokryzję i egoizm”(MV 15).  
Czy podejmuję czas dla uczynienia “egzaminu wzroku”: czy moje oczy poznają obecność Jezusa w tym, kto jest ubogi, cierpiący, opuszczony?

Kochać w czynach, nie w słowach
 
W swojej Adhortacji Apostolskiej
o miłości w rodzinie, wyjaśniając Hymn o Miłości Świętego Pawła(1 Kor 13), Papież pisze, że “Paweł pragnie podkreślić, iż miłość to nie tylko uczucie, ale należy ją rozumieć w tym sensie, jaki słowo „miłość” ma w języku hebrajskim, to znaczy „czynienie dobra”. Jak powiedział święty Ignacy Loyola: ”Miłość winno się zakładać więcej na czynach niż na słowach”. W ten sposób może ona ukazać całą swoją płodność, i pozwala nam doświadczyć radości z dawania, szlachetności i wspaniałości dania siebie w darze obficie, bez miary, bez żądania zapłaty, tylko dla przyjemności dawania i służenia”
(Amoris Laetitia 94). W chwili, w której otwieramy nasze oczy do rozważania miłosierdzia Bożego wobec nas i do rozpoznawania obecności Jezusa, który zauważa nas w braciach i siostrach najmniejszych oraz najbardziej ubogich, rozpoczynamy zatem także odczuwać w nas pragnienie kochania nie “nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą” (1 J 3, 18).
Jeżeli potem postępujemy za tym dobrym pragnieniem, które nam przychodzi natchnione od Boga, potwierdza postanowienie woli, aby nie cofać się do tyłu wobec tego, który oczekuje naszej pomocy, zatem wzrośnie także w nas przyzwyczajenie do miłości: kochać bliźniego będzie dla nas słodko tu na ziemi, także przez ofiarę, i otrzymamy wielką nagrodę w Niebie!
Trzeba się trzymać tego doświadczenia Maryi. Także jeśli ewangelie nie opowiadają w szczegółach, Jej życie zostało z pewnością usiane przez mnóstwo małych i wielkich uczynków miłości. Rozpoczynając od zainteresowania się swoją rodziną od początku, o którym zaświadcza Jej udanie się w całym pośpiechu, ażeby pomagać kuzynce Elżbiecie w czasie jej stanu brzemienności. Właśnie w tej sposobności, Dziewica, otwierając swoje serce w śpiewie
Wielbi dusza moja Pana, ukazuje nam jak by była świadoma bycia narzędziem miłosierdzia Boga, który “z pokolenia na pokolenie…rozciąga na tych, co się Go boją”(Łk 1, 50). Ponadto możemy wyobrazić sobie Jej czułą troskę matki i małżonki w odniesieniach do Jezusa i Józefa w szczęśliwych latach w Nazaret. Karmić, przyodziewać, pocieszać, są wszystkimi czynnościami dobrze znanymi niewieście, która ma rodzinę: małe sprawy, które jednakże wskazują przyszłość dzieci, które odciskają sposób życia, które pozostawiają, w tajemnicy życia domowego, podstawy lepszej przyszłości, społeczności bardziej gorliwej i wzajemnie odpowiedzialnej. Jak nie rozpoznać w łagodności Jezusa rysu Jego Matki? Jak nie rozpoznać Maryi w niewieście, która zagniata chleb, kładąc trochę zaczynu w “trzy miary mąki”(Łk 13, 21)? Jak nie myśleć o rękach Maryi, które każdego dnia z cierpliwością i miłością myją i wycierają małe nogi Jezusa, porównując do Mistrza, który się pochyla by umyć nogi uczniów(J 13)?
Ale miłość Maryi nie zatrzymała się we wnętrzu murów domowych. Wydarzenie na weselu w Kanie daje nam jedną wskazówkę. Oczy Maryi były dobrze otwarte, ażeby rozpoznać wymagania bliskich a Ona zawsze była gotowa do niesienia swojej pomocy gdzie to było konieczne, aby zaprosić samego Jezusa do wzięcia udziału. Nie trzeba zapominać, rzeczywiście, że także modlitwa wstawiennicza jest uczynkiem miłosierdzia! Maryja, krótko mówiąc, była zawsze przyzwyczajona do podejmowania troski o bliźniego, była naturalną, z tego powodu, że właśnie Jej Jezus powierzył rodzący się Kościół: uczniowie zagubieni i wystraszeni, jeszcze słabi w wierze, w Zielone
Święta zostali odrodzeni przez Ducha i macierzyńską troskę Maryi. Właśnie jak zrozumiane także dzisiaj przez nas: zostaliśmy powierzeni łonu Maryi i Kościoła, dokąd przychodzimy strzeżeni i karmieni Słowem oraz Eucharystią, aż do osiągnięcia pełni ukształtowania w Chrystusie, pełni miłości.
To pierwszeństwo Jezusa i Maryi, którzy nam otwierają drogę i pokazują nam, że jest możliwe czynić z miłosierdzia podporę naszego życia, jest to co przedstawia
Święty Paweł, kiedy pisze, że jesteśmy zbawieni “przez łaskę” i “przez wiarę”. Uczynki dobre, uczynki miłosierdzia, które powodują, że jesteśmy czynnymi uczestnikami działalności Boga na korzyść ubogich i cierpiących, nie pochodzą od nas, ale są darem Boga, “aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili Ef 2, 8-10). Uczynki miłosierdzia są już gotowe, dla każdego z nas: chodzi jedynie o wprowadzenie je w praktykę!
Zapytam się: jakie uczynki miłosierdzia, w tej chwili mego życia, są dla mnie w zasięgu ręki? Czy jestem zdolny gromadzić sposobności dla wprowadzenia ich w praktykę, albo pozwalam się zwyciężać przez lenistwo, obojętność, złe przyzwyczajenia?

Wytrwać w miłości, także w ofierze.

Małgorzata, święta matka Księdza Bosko, wędrowała poprzez całe swoje życie śladami Maryi. Jak Maryja, także Małgorzata rozsiewała przez całe swoje życie małe i wielkie uczynki miłości, wobec swoich bliskich i wobec wszystkich. Począwszy od wyboru przyjęcia propozycji małżeństwa z młodym wdowcem, Franciszkiem Bosco, kiedy wówczas miała 24 lata, podejmuje się zobowiązania wobec sparaliżowanej teściowej i małego Antoniego, syna z poprzedniego małżeństwa. Po śmierci męża, jedynie pięć lat później, znajduje się w biedzie, sama, z trojgiem synów i z teściową. Pomimo dramatycznego położenia, Małgorzata jest dla swoich synów żywą obecnością Maryi: czułą matką, gorliwą wychowawczynią i stanowczą, wyposażoną w wolę zdecydowaną i wielki zmysł praktyczny, doświadczoną przede wszystkim w sztuce wprowadzania swoich synów w istotne odniesienie do Boga Ojca, Stworzyciela opatrznościowego i miłosiernego. Skrajne ubóstwo, w którym się znajdowała, nie przeszkadzało jej pomagać temu kto był jeszcze bardziej ubogi. Wieczorem zostawała jedna miska zupy na oknie, ponieważ jakiś włóczęga, który włóczył się dookoła mógł pozbyć się głodu i nie odmawiała nigdy trochę polenty temu kto przychodził zapukać do jej drzwi. Jej życie osiąga zmianę przez stanowczy zwrot w roku 1846, kiedy Ksiądz Bosko ją zaprasza na Valdocco, dla “matkowania” chłopcom rodzącego się Oratorium. Małgorzata wtedy miała 58 lat, pomiędzy synami i wnukami była królową. Wsparta przez pewność, że w zaproszeniu syna objawia się jej wola Pana, Małgorzata wyraża zgodę. Przybywszy na Valdocco, znajduje się przed domem ubogim i ogołoconym, zjednoczona z tyloma zgłodniałymi gębami, sercami do pocieszania i bielizną do łatania. Przy wybuchach ruchów rewolucyjnych 1848 roku, także chłopcy Oratorium nie będą czynić nic innego jak bawić się w wojnę. Ksiądz Bosko ujarzmia falę i aby uniknąć, żeby czynili zło, zaprasza do Oratorium przyjaciela, który był strzelcem, prosząc go, ażeby utworzył z chłopców pułk w pomniejszeniu, który mógłby ćwiczyć manewry wojskowe. Jednakże, w popołudnie pewnej niedzieli, wojsko skończy się w ogrodzie Mamy Małgorzaty. Chłopcy niszczą wszystko. Uboga niewiasta nie może wierzyć swoim oczom, jest kropla, która przelewa naczynie.
Wieczorem, po pójściu chłopców do łóżka, Małgorzata zatrzymuje się jak zwykle w kuchni, ażeby układać ponownie bieliznę, podczas gdy Ksiądz Bosko, usiadłszy na tym samym stołku, naprawia zniszczone buty. W pewnej chwili, mama postanawia odejść i prosi Jana o powrót do Becchi: “Jestem ubogą staruszką – mówi – pracuję od świtu do wieczora a ci chłopcy zawsze mi wszystko niszczą”. Ksiądz Bosko nie opowiada jakiegoś dowcipu celem pokrycia, ani nie mówi nawet jednego słowa. Czyni jedynie jeden ruch: wskazuje krzyż zawieszony na ścianie. Małgorzata rozumie i w tej chwili, jej macierzyństwo się rozszerza, jak to Maryi u stóp krzyża. Pochyla głowę nad podziurawionymi pończochami i nad rozdartymi koszulami oraz dalej gotuje. Nie poprosi nigdy więcej o powrót do Becchi. Swoich ostatnich lat dokona pomiędzy tymi hałaśliwymi i źle wychowanymi chłopcami, ale którzy potrzebowali matki. Wzniesie jedynie kilka razy więcej spojrzenie na ukrzyżowanego, aby zaczerpnąć siły, prowadząc dalej udzielanie swoich nauk wiarą prostą i głęboką, swoim dobrym zmysłem praktycznym i słodką dobrocią mamy.
Jeśli pragniemy kochać jak Jezus i Maryja, jest sprawą prawidłową zbierać róże i ciernie. Ubodzy, których czynimy bliźnimi, nie odpowiadają na wszystkie nasze oczekiwanie a to sprawia ubóstwo z ich strony. Jednakże, właśnie doświadczenie niewdzięczności, widocznego upadku, daremnej ofiary, może poszerzyć stopniowo nasze serce, na miarę cierpliwości i miłosierdzia Boga.
Stawiam sobie pytanie: czy jestem zdolny trwać w miłości, także kiedy ta wymaga ode mnie ofiary?

KRONIKA RODZINY

Rzym – Pierwsze seminarium promocyjne spraw beatyfikacji i kanonizacji Rodziny Salezjańskiej.
Seminarium szczególne: Łaska
 współuczestniczenia - Świętość salezjańska: „Rozważamy i rozpoznajemy działanie Ducha, który dokonuje cudów”
.
W ten sposób miało miejsce w Rzymie, w Salesianum, od 6 do 10 kwietnia pierwsze seminarium odnośnie do promocji spraw beatyfikacji i kanonizacji w Rodzinie Salezjańskiej, które ujrzało uczestnictwo dokładnie 120 osób(pomiędzy innymi także nurt grupy świeckiej)pochodzących z wszystkich kontynentów.
Kurs - poprowadzony przez Postulatora Generalnego, księdza Pierluigi Cameroni – ukazał zawarte bogactwo i pełnię punktów wyjścia rozważania dla uczestników: pośród celów badań seminarium rzeczywiście był właśnie ten - dowartościować dziedzictwo duchowe, duszpasterskie i wychowawcze świętości salezjańskiej. Wiele punktów widzenia świętości zostało podkreślonych przez sprawozdawców: Kardynała Angelo Amato(Prefekt Kongregacji Spraw
Świętych)ukazał znaczenie duszpasterskie i duchowe świętych w Kościele, Prałat Sarno(Oficjał Kongregacji spraw
Świętych)pogłębił przedmiot cudu pomiędzy nauką a teologią; inni eksperci rozwinęli liczne tematyki, które wyzwoliły wielkie zainteresowania.
Wzbogacającym stało się także podzielenie pewnymi doświadczeniami promocji spraw beatyfikacji: zostały rzeczywiście przedstawione przypadki cudu(również ze strony innych głównych postulatorów wśród dominikanów i kapucynów). Została także rozważona właściwa chwila braterstwa wśród uczestników: godne zapisu – i w tym samym czasie „typowo salezjańskie” – dokonane zostało przedstawienie i uczestnictwo Matki Yvonne i Księdza Generała Angel: ten ostatni zaprosił do wspólnego przeżycia przygody Ducha w towarzystwie naszych świętych, zachęcił do poznawania i czynienia poznawalnymi tych
mistrzów wiary i miłości, modląc się do nich i prosząc, abyśmy naśladowali ich w pragnieniu bycia świętymi.
Tak bardzo pobudzającymi stały się także prace w grupie i podzielenia się doświadczeniami oraz pomysłami pomiędzy różnorodnymi uczestnikami: chodziło także o piękną chwilę twórczej wymiany, która potem pozwoliła wszystkim powrócić do własnych domów z pięknym bagażem doświadczenia bez wątpienia o wiele bogatszym.
Została nakreślona postać świętego jako tego, który z wiarą wędruje ulicami(także przez ciemności)świata, ponieważ on sam jest światłem, stawiający czoło z miłością(myśląc więcej o czynieniu dobra jak o stawaniu się dobrem)zwykłym sprawom życiowym wraz z uporem w wypełnianiu woli Boga, pomimo jakichkolwiek trudności i dokonując zawsze wyboru nadziei: „prawdziwym” cudem zatem nie jest (jedynie)choroba, którą niewytłumaczalnie uzdrawia, ale jest sercem, które zmienia, przez okazywanie wielkości i potęgi łaski Bożej.
Ktoś pisze, podczas podróży powrotnej do domu przybył niespodziewanie do domu przy okienku – podczas gdy lot następował w chmurach – nowe spojrzenie w Niebo, rozważając „świętych obcowanie” i uśmiechając się myślał o tak wielu pięknych postaciach świętości, która zapełnia się ludźmi, także w świetle tak licznych i pięknych zaczepek – celem przemiany osobistego wnętrza – wynurzających się podczas seminarium.
(Alessio Sodano, członek Stowarzyszenia Czcicieli Maryi Wspomożycielki uczestniczący w Seminarium)

SYCYLIA – PIELGRZYMKA REGIONALNA

W niedzielę 17 kwietnia 2016 odbyła się 10 Pielgrzymka Regionalna Stowarzyszenia Czcicieli Maryi Wspomożycielki, w miasteczku Adrano w pobliżu Etny gdzie wznosi się Sanktuarium poświęcone Maryi Wspomożycielce dane przez Błogosławionego Michała Rua, pierwszego następcę Księdza Bosko. Ośrodkami współuczestniczącymi byli: Adrano, Barcellona Pozzo di Gotto, Calatabiano, Canicatti, Capaci, Casteltermini, Catania San Francesco, Catania Maria Ausiliatrice, Catania Canalicchio, Floridia, Gela, Marsala, Messina, Misilmeri, Modica Alta, Palagonia, Palermo, San Cataldo e Siracusa, w całości 470 Członków.
Po pozdrowieniu Przewodniczącego Regionalnego, Giuseppe Auteri, dzień został rozpoczęty modlitwą „Maryjo Matko Miłosierdzia i Czułości”, prowadzoną przez Animatorkę Inspektorialną Siostrę Carmelina Capello. Następnie, staranne sprawozdanie przez Inspektora Salezjanów, Księdza Pippo Ruta, o Miłosierdziu Maryi, natchnionego dziełem Księdza Bosko „Cuda Matki Bożej” i w świetle Regulaminu Stowarzyszenia Czcicieli Maryi Wspomożycielki. Spodobało się bardzo późniejsze pozdrowienie Arcybiskupa Katanii Monsignore Gristina.
W południe Rektor Sanktuarium, z grupą miejscową Stowarzyszenia Czcicieli Maryi Wspomożycielki, zorganizował czas modlitwy z odmawianiem różańca na głównej drodze Adrano, niosąc w procesji, po 13 latach, statuę Maryi Wspomożycielki z Sanktuarium do Macierzystego Kościoła w Adrano. Na końcu została odprawiona Eucharystia pod przewodnictwem Animatora Inspektorialnego Księdza Angela Grasso.
Na końcu Celebracji Eucharystycznej, grupy ponownie odprowadziły Najświętszą Matkę do Sanktuarium, powiewając białymi i błękitnymi chusteczkami jako znak pozdrowienia Maryi Wspomożycielki, przy następujących ogniach pirotechnicznych. Wszyscy powróciliśmy do domu ubogaceni i zadowoleni, z świadomością zawsze coraz żywszą posiadania Matki, która tak bardzo nas kocha!...(Giuseppe Auteri, Przewodniczący Regionalny).

FILIPINY PÓŁNOCNE – SPOTKANIE RADY INSPEKTORIALNEJ
Dnia 24 kwietnia 2016 roku członkowie Stowarzyszenia Czcicieli Maryi Wspomożycielki odbyli spotkanie Rady Inspektorialnej w St. John Bosco Hall Technical Institute Makati City. W Radzie uczestniczyli przedstawiciele 13 członków kapituł z okręgu Metro Manila, Pasay, Laguna i Pampanga. Jest to coroczne spotkanie wszystkich członków rad miejscowych, podczas których następuje sprawozdanie o położeniu grupy, czynnościach najważniejszych, o położeniu członków. Ponadto, Przewodnicząca Krajowa, pani Maria Juniper Maliglig, przedstawia pewne unowocześnienie, które dotyczy Stowarzyszenie Czcicieli Maryi Wspomożycielki na Filipinach.
To także stało się sposobnością, do upamiętnienia i obchodzenia 147 –lecie założenia Stowarzyszenia Czcicieli Maryi Wspomożycielki oraz do wspomnienia podczas Mszy Świętej członków chorych i tych już zmarłych. Mszy Świętej przewodniczył Ksiądz Nestor Impelido, SDB, inspektorialny kierownik duchowy. Po Mszy Świętej, członkowie odnowili swoje przyrzeczenie Stowarzyszenia Czcicieli Maryi Wspomożycielki.

INSPEKTORIA CAMPOGRANDE (BRAZYLIA) – WIZYTA KSIĘDZA CAMERONI
Światowy kierownik duchowy Stowarzyszenia Czcicieli Maryi Wspomożycielki i postulator Spraw Świętych Zgromadzenia Salezjańskiego, ksiądz Pierluigi Cameroni, został powitany 25 kwietnia w Inspektorii Salezjańskiej Campo Grande/Misja Salezjańska Mato Grosso, aby poznał historię tożsamości tej inspektorii misyjnej oraz celem spotkania 11 grup Stowarzyszenia Czcicieli Maryi Wspomożycielki i innych grup Rodziny Salezjańskiej.
Na lotnisku Campo Grande został przyjęty przez miejscowych przewodniczących Stowarzyszenia Czcicieli Maryi Wspomożycielki, przez grupę postnowicjuszy salezjańskich, z towarzyszeniem Vice Inspektora Księdza Adalberto Alves de Jesus i przez kierownika post-nowicjatu, Księdza Roberto.

ROVIGO(WŁOCHY) – WE WSPÓLNOCIE STOWARZYSZENIA CZCICIELI MARYI WSPOMOŻYCIELKI
W charyzmacie Sług Maryi Chroniącej, Zgromadzenie Rodziny posługującej, jest darem Ducha w Kościele, który zmierza uczestniczyć wraz ze świeckimi w ich życiu rodzinnym, w pracy, więziach, w obowiązku społecznym i duszpasterskim. Także poprzez nich, charyzmat, rozpoczęty przez Matkę M. Elisa i pierwsze siostry, odnawia się i pogłębia, uzyskuje zawsze nowe przestrzenie uczestnictwa oraz ewangelizacji w rzeczywistości kościelnej i społecznej gdzie są obecne. Liczni są świeccy przynależni do Stowarzyszenia “Błogosławionej Dziewicy Bolesnej”, formy odnowionej, według ducha Soboru Watykańskiego II. Stowarzyszenie Błogosławionej Dziewicy posiadło zatwierdzenie Dykasterii do Życia Konsekrowanego i Towarzystwa życia apostolskiego jako Dzieło zgromadzenia 3 marca 2014, i w dniach 31 marca – 3 kwietnia 2016 obchodziło 2 – gą Konsultę Międzynarodową Stowarzyszenia w Rodigo, wybierając nową radę. Międzynarodowość stała się zdobyczą…czasem zobowiązania i wzmacniania oraz jednoczenia…We wspólnocie z wami ponieważ Dziewica Matka stała się uznaną, kochaną i chwaloną! (Siostra Maria Grazia Comparini, Asystentka Generalna).

Intencja misyjna
Za wspólnoty salezjańskie w całejOceanii(Australia, Nowa Zelandia, Samoa, Fidżi, Nowa Gwinea i Wyspy Salomona) ażeby wspólna modlitwa Różańcowa przynosiła radość Ewangelii w naszych dziełach, wśród naszej młodzieży i świeckich współpracowników.

Świadectwo świętości salezjańskiej
Wspominamy Sługę Bożego Księdza Carlo Crespi (1891-1982), misjonarza w Ekwadorze. Naśladował on Chrystusa w swojej miłości dającej pierwszeństwo ubogim, w zbliżaniu się do dzieci, w swojej trosce o grzeszników, w zapominaniu o sobie samym i wszystkim z wielką pokorą, promieniującą w prostocie jego działań. W jednym liście z roku 1939 pisze:
„Czcigodny Księże Ricaldone jestem gotowy do pracy, do ofiary, na wszystko: jednakże każdego dnia Pan mi okazuje czułości swojej miłości i prowadzi mnie do ofiary. Niebo by pragnęło, abym mógł odpowiedzieć, i pracuję zawsze na Jego chwałę”
.



|   HOME PAGE   |    INFO Salesiani DB VALDOCCO    |   Visit Nr.