ADMA | STOWARZYSZENIE MARYI WSPOMOŻYCIELKI |  Internet:  HOME PAGE  
Via Maria Ausiliatrice 32 - 10152 Torino-Valdocco, Italia - ADMA Valdocco: adma.torino@tiscali.it | E-Mail: pcameroni@sdb.org

ADMA ON LINE  2015   |  Komunikat Miesieczny  |  24 lutego 2015

Maryja zaprasza nas do życia w modlitwie naszego powołania

Maryja towarzyszy nam z miłością Matki, ażeby każdy mógł odpowiedzieć na Jej wezwanie, poprzez ustawiczną i natężoną drogę modlitwy. Modlitwa wyraża życie otwarte na Boga i na Jego wolę. Każdego dnia potrzeba skierować ku górze kompas serca w kierunku Boga i urzeczywistniania Jego wzoru miłości. Bez Boga, bez modlitwy serce człowieka jest zamieszkałe przez smutek i niepokój. Na tej glebie  Szatan pracuje ze swoim śmiertelnym tchnieniem wątpliwości, nadziei. Niestety widzimy jak w świecie wzrasta fal nienawiści i przemocy. Tak wiele krajów, tak wiele rodzin, tak wiele osób są dotkniętymi przez tajemnicę zła i niesprawiedliwości.
Maryja zachęca nas do podejmowania się bez zmęczenia drogi modlitwy, świętości, odpowiadania z wiernością i wspaniałomyślnością na nasze powołanie i posłannictwo. Jej obecność Matki, Jej wsparcie czynią nas zdolnymi do nadziei oraz do bycia siewcami nowiny, przede wszystkim dla tak wielu, którzy są zmęczeni życiem i nie widzą perspektyw przyszłości.
Droga ku VII Międzynarodowemu Kongresowi Maryi Wspomożycielki, zaczyna się oraz bardziej ożywiać, jest odpowiednią sposobnością do wzrastania pod płaszczem Maryi oraz bycia Jej apostołami. Ponawiamy zaproszenie do wszystkich grup o uczestniczenie w drodze formacyjnej przedstawianej miesięcznie poprzez Stowarzyszenie Czcicieli Maryi Wspomożycielkionline i umożliwianie w tym wydarzeniu Rodziny Salezjańskiej w dwustuleciu narodzin naszego ojca i założyciela księdza Bosko. Teraz są otwarte zapisy i w miejscu przeznaczonym znajdowane są wszystkie niezbędne informacje(por: http://www. congressomariaausiliatrice2015.org). O każdą pomoc i wyjaśnienie pisać do: congresso@admadonbosco.org
Pragniemy współuczestniczyć w doświadczeniu Rady Pierwszego Stowarzyszenia Czcicieli Maryi Wspomożycielki Wiernych z Turynu, która poprzez organizowanie Kongresu zostaje żywą drogą wzrostu wzajemnego poznawania, we współpracy i w współuczestnictwie, wciągając w to wydarzenie tak wiele osób. Jest zaproszenie do zatroszczenia się o zgromadzenie rad lokalnych, które mają podstawowe znaczenie w życiu Stowarzyszenia. Kiedy Rada jest dobrze kierowana i dobrana także grupa jest dynamiczna oraz żywotna.
We wspólnocie modlitwy i działania pod  spojrzeniem Wspomożycielki.

            Pan Lucca Tullio, Przewodniczący
Ksiądz Pierluigi Cameroni SDB, Animator duchow
y

VII Międzynarodowy Kongres Maryi Wspomożycielki
Turyn – Valdocco / Colle don Bosco - 6-9 sierpnia 2015

Tutaj mój dom, stąd moja chwała
Z domu Maryi do naszych domów: miłosierdzie Jego z pokolenia na pokolenie

6. Ofiara Bogu miła - Ksiądz Roberto Carelli

Powracamy jeszcze raz do wydarzenia Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny w świątyni. Po raz pierwszy rozważyliśmy je jako spotkanie powołań i posłannictw, podejmując zaproszenie do zwiększania wartości różnic w spojrzeniu na jedność. Po raz drugi rozważyliśmy jako skrzyżowanie dróg, z pokolenia na pokolenie,dla nauczenia się życia w rodzinie w ustawicznym ćwiczeniu chwały i błogosławieństwa. Obecnie pragniemy rozważyć je w jego głębi wydarzenia świętego, w którym spożywa się ofiarę. Do wykupienia posłuży idea ofiary z niejednoznaczności nagromadzonych w historii religii i niepamięci, którą społeczność świecka potępia, i aby je rozumiało jako ten wymiar miłości, w której uczucia ludzkie zostały przyciągnięte do świętości Boga.
To rozważanie jest zasadniczym, ponieważ jest prawdą, że tworzy się jeszcze rodzina i także łączy się w dom, jednakże będąca w obiegu umysłowość pobudzana jest do ideału jednostki i dobrobytu; pomniejsza odpowiedzialność więzi rodzinnych, a w ten sposób także rozporządzalność do ofiar miłości. Nakazem na dziś jest przyjemność, a ofiara została pozbawiona znaczenia: dzisiaj nie ma gnębionych z powodu prawa, które ogranicza pożądanie, ale bywają zagubieni ponieważ nieobecność prawa zwraca bezmyślne doświadczenie ograniczenia, wyrzeczenia, wyczekiwania. Mężczyźni i kobiety pokazują, że nie umieją kochać ponieważ nie umieją cierpieć; zagubili świadomość, że miłość jest zawsze „cierpieniem”, to znaczy spełnieniem i raną, pełnią i niedostatkiem. Oddźwiękiem na polu wychowawczym, dobrze znanym, jest pedagogia nadopiekuńcza i przeciwurazowa opanowana przez nakazy, dokładnie sfrustrowanych, „bycie tymi samymi” i „unikanie sporów”. Idea naiwna, która przez wzrost staje się czymś z podkreślania gdzie prawo i dziedzictwo nie jest przy końcu ważne, prowadzi do utraty zmysłu granic i zmysłu odpowiedzialności. Przychodzą osobnicy słabi, jednocześnie niespokojni i obojętni, nie zbuntowani bardziej i twórczy jak ich rodzice ale ugodowcy oraz obrażający się, bez praw lecz trochę wolni, ale w każdym razie mniej zdolni do przeciwstawianiu się rzeczywistości i decydowania o sobie.
Również biskupi, streszczając rozważania Synodu o współczesnym położeniu rodziny, wypowiadają się o indywidualizmie jako pierwszym dzisiejszym złu: także odnotowując większą wolność wyrażania się i lepsze rozpoznanie praw kobiet oraz dzieci, „trzeba jednakowo rozważać wzrastające niebezpieczeństwo  indywidualizmu doprowadzonego do ostateczności, który wypacza więzi rodzinne i kończy rozważaniem każdego składnika rodziny jako pewnej wyspy, czyniąc przewagę idei głównej postaci, którą w ten sposób się buduje według własnych pragnień przyjętych jako byt absolutny”.
Świadomi tego stanu spraw, powracamy do szkoły Ewangelii, do Świątyni w Jerozolimie, gdzie Maryja i Józef przedstawiają Jezusa oraz gdzie Symeon i Anna rozpoznają Go jako światło i zbawienie Izraela i narodów. Tam zrozumiemy, że w darze z siebie, miłość i ofiara są jedyną sprawą, i że to jest prawda, która się także urzeczywistnia i także się uczymy w naszych domach, tych Boga i tych ludzi: w nich miłość nie ogranicza się do uczucia ludzkiego a ofiara nie jest widziana jako nieludzka, w nich miłość staje się ofiarą a ofiara jest zasadą ofiary miłości.
Kościół, z pomocą Listu do Hebrajczyków, także przynosi do serca tajemnicy chrześcijańskiej: Syna, który czyni się Sługą, Ukochany jest Ukrzyżowanym, Święty przychodzi uświęcony. Jest przekonanie zakorzenione w największych głębiach serca Kościoła: bez ofiary nie ma miłości, a bez miłości nie ma ofiary prawdziwej. I rzeczywiście Ten, którego Ojciec uznaje za Syna, ustanawia Go jako początek i dziedzica wszystkich spraw i „Go wprowadza jako Pierworodnego na świat”(Hbr 1, 1-6), widzimy „Go ukoronowanego chwałą i czcią z powodu śmierci, którą wycierpiał”(Hbr 2, 9). Ukochany przychodzi uświęcony, a my przychodzimy usprawiedliwieni  dzięki Jego ofierze. Po prostu taka ofiara, w której się urzeczywistnia miłość Boga ukształtowana na sposób ludzki, „doskonali” Syna: „Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko [istnieje], który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika ich zbawienia udoskonalił przez cierpienia”(Hbr 2, 10), i podobnie Jezus, „, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał”(Hbr 5, 8)!
Wracając do tekstu o Ofiarowaniu, zauważamy, że już werset poprzedzający wprowadza widok na przyszłość pewnego ofiarowania i ofiary ukierunkowanych na przynależność i na zbawienie Boga: Syn przychodzi poddany obrządkowi obrzezania, które Go zwraca „własnością Boga”, i Jemu będzie nadane imię Jezus, określając Go w ten sposób jako „Zbawiciela”. Tutaj dochodzi do światła znaczenie każdej prawdziwej ofiary: cierpienie, które potwierdza przymierze, pewne spożycie w widzeniu jedności, pewien ludzki czyn w środowisku Boga. W Nim, wierzący rozpoznaje, że wszystko przychodzi od Boga i wszystko do Niego powraca, że wszystko i jedynie to co zostało dane przez Boga zostaje zbawione, podczas gdy to co przemija zdąża ku straconemu końcowi. Ofiara,  poza tym jest czynem miłości, a zatem znakiem odwagi i zwycięstwa nad lękami, jest czynem wiary w moc i w dobroć Boga, jest wyrzeczeniem się liczenia na własne siły lub utratą nadziei ze względu na własne słabości.
Rozważamy obecnie, że Jezus noszony przybywa do Świątyni, miejsca, w którym składa się ofiarę Bogu i wchodzi się we wspólnotę z Nim. Jako dzieciaczek przychodzi tam przynoszony, jako chłopiec będzie tam poszukiwany, jako dorosły będzie tam wytrwale głosił nauki, Jego słowa o Świątyni będą powodem Jego potępienia na śmierć, ale właśnie tak, w Jego wydanym Ciele oraz w Jego przemienionej Krwi, będzie przypieczętowane nowe i wieczne Przymierze. Tam gdzie budowa starej Świątyni mówiła: ”rozstanie”, Jezus, jako nowa Świątynia, urzeczywistni „pojednanie”. To była potrzeba, ponieważ Świątynia była pełna ogrodzeń: „Święte świętych”- było przestrzenią zastrzeżoną wyłącznie Bogu. „Święty” był dostępny jedynie kapłanom. Tam była potem inna strefa gdzie mogli mieć dostęp Hebrajczycy mężczyźni ale nie kobiety. Tam była wreszcie strefa zastrzeżona kobietom a inna dla pogan. Z Jezusem nigdy tak nie będzie! Wejście Dzieciątka Jezus do świątyni zapowiada Go jako Najwyższego Kapłana, Tego, którego przynosi ostatecznie Bóg ludziom a ludzie Bogu: ofiarowanie „Dzieciątka” ze strony Maryi mówi człowiek, który powinien tak czynić w pełni podobnie swoim braciom, aby ich przedstawić przed Bogiem(Hbr 2, 17), uznanie Dziecięcia jako „zbawienie Izraela i narodów” ze strony Symeona objawia Jego Boskie pochodzenie i Jego posłannictwo mesjańskie: od Wielkanocy, kiedy serce Jezusa i zasłona świątyni będą rozdarte, wszystko stanie się także nowe. Zapadnie się ustrój Prawa i wzejdzie ustrój Łaski: wszyscy będą mieli dostęp do Boga, Niedostępnego. I zapadną się ogrodzenia pomiędzy ludźmi: nie będzie więcej „ani Żyda ani Greka, ani niewolnika ani wolnego, ani mężczyzny ani kobiety, ponieważ wszyscy są jednym w Chrystusie”(Gal 3, 28).
Jednakże dlaczego ofiary wymagają zawsze jakiegoś cierpienia, fizycznego lub obrzędowego, psychologicznego i duchowego? Powodem jest rzeczywistość grzechu i braku miłości. Jak grzech jest pęknięciem więzi miłości, tak pojednanie jest ceną miłości. Oto dlaczego we wszystkich religiach ofiara ma zawsze wymiar odpokutowywania za grzech. Zatem, ofiara jest istotnie miłością, ale w rzeczywistości jest cierpieniem, ponieważ w tej miłości podejmuje się całkowicie brzemię drugiego, jego dobra i jego zła. I rzeczywiście  czyn Ofiarowania w  Świątyni polegał na obrzędzie „oczyszczenia”, a ofiara przejawiała się w „ofierze z pary synogarlic albo dwóch młodych gołębi” (Łk 2,22-24). Jeśli chodzi o Jezusa, Anna widzi w Nim „Zbawiciela” tak bardzo oczekiwanego(Łk 2, 38), a Symeon wyjaśnia, że „Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą”(Łk 2, 34-35). Charakter oczyszczający i wynagradzający tego ewangelicznego wydarzenia znajduje wielkie wyróżnienie w Liturgii. We Mszy  na Ofiarowanie, na przykład, czyta się fragment proroka Malachiasza, który przedstawia Mesjasza jako Tego, który oczyści Izraela i go zdolnym składać ofiary w końcu miłymi Bogu: ”On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe”. (Ml 3, 2-3). A potem przytoczony fragment Listu do Hebrajczyków w którym Jezus jak najwyższy kapłan, staje się we wszystkim podobny do braci „dla przebłagania za grzechy ludu” (Hbr 2, 17). Jeszcze bardziej jest jednoznaczna modlitwa nad ofiarami: Kościół „przedstawia z radością ofiarę jedynego Syna, Baranka bez skazy za życie świata”. Zaprasza wszystko do odzyskiwania zbawczej wartości cierpienia, doniosłość życia je sprawdza na poczet własnych grzechów, celem noszenia krzyży nie jako wypadek ale jako celowość, raczej do obejmowania jak odpychania, do życia nimi jako ofiarowaniem dla zbawienia dusz. W  życiu chrześcijańskim nie są na pierwszym planie słowa i czyny: nic nie jest bardziej skuteczne od modlitwy wykonanej z wiarą, zjednoczoną ze złożeniem ofiary!
Wymiarem najbardziej znaczącym ofiary jest jednakże  jej charakter podziękowania i ofiary. W czynie Maryi i Józefa, którzy przynoszą Jezusa do Świątyni Jerozolimskiej  „aby ofiarować Go Panu” i dla „poświęcenia Go Jemu” (Łk 2, 22-23) zostałazapowiedziana dynamika eucharystyczna życia Chrystusa i chrześcijanina. Z pewnością, pozostaje ona dla nas zrozumiałą i spełniającą warunki przyzwoitego życia jedynie po Wielkanocy i po wyjściu z niej. Zresztą, te same ewangelie dzieciństwa zostały napisane i zrozumiane w świetle wydarzenia paschalnego. W tym znaczeniu, proroctwo Symeona uprzedza zgodność i posłannictwo Dziecka, które potem znajdzie pełnię i spełnienie w Wielkanocy. Znaczenie i wartość Jego narodzenia pochodzi ze znaczenia i z wartości Jego śmierci, nie na odwrót. W tym małym zbawieniu Boga stało się ciało, można było w końcu widzieć i dotykać: przynajmniej Anna i Symeon znają Go dobrze. Jego małość i kruchość, Jego bycie zranionym, ofiarowanym, wystawionym odtąd aż do śmierci, jest jak „wstęp na ziemi” do swojej Wielkanocy, tak jak Jego wieczne pochodzenie od Ojca jest „wstępem w niebie”. Tutaj wszystko się zakorzenia w  tajemnicy Jego bycia Synem, Ten, który w ten sposób przyjmuje  i w ten sposób  daje całkowicie Ojcu,  został przyjęty całkowicie przez Ojca i dany. Tu osadza się znaczenie pierwsze i ostatnie ofiary: całkowite oddanie z siebie dla zbawienia od złego i pełnia życia innych. Tu się także rozumie, że ofiara, rozumiana jako dar  bezwarunkowy z siebie, jest nie tylko środkiem zaradczym na nasze narzekania, ale objawieniem serca Boga! I rzeczywiście Eucharystia jest ofiarą oraz jednością, ucztą ofiarniczą i ucztą weselną, istnieje „w odpuszczeniu grzechów” ale przede wszystkim jako „pokarm życia wiecznego”. W Jezusie, który przychodzi dany, obecnie z Maryi, potem od Ojca, jest ten, który we właściwym czasie daje się w doskonałym synowskim posłuszeństwie, rozumie się, że Bóg nie pragnie naszych spraw, ale nas samych: jest to jedyna ofiara miła Bogu. W tym stoi całe znaczenie posłannictwa Jezusa: „Ofiary ani daru nie chciałeś, ale Mi utworzyłeś ciało…Wtedy rzekłem: Oto idę-w zwoju księgi napisano o Mnie-aby spełnić wolę Twoją, Boże”(Hbr 10, 5-7). A zatem, jak w Eucharystii ofiarowanie siebie samych i spożywanie dla drugiego jest największym wyrazem miłości, tak w rodzinie ofiara nie powoduje lęku, ponieważ jest poruszona miłością. W domu prawdziwym jakim jest rodzina i w domu nadprzyrodzonym, jakim jest Kościół zostaliśmy wprowadzeni do Miłości, przygotowujemy się do zamieszkania Domu Ojca, do zamieszkania w sercu Trójcy!
W końcu, jak Eucharystia nie jest jedynie ofiarą Chrystusa, ale także ofiarą Kościoła, tak w proroctwie o Synu jako „znaku sprzeciwu” równoważy proroctwo zwrócone ku Matce: „Twoją duszę miecz przeniknie”(Łk 2, 34-35). Męka Jezusa nie istnieje bez ubolewania Maryi. Dlatego Maryja wchodzi do świątyni radosna a wychodzi bolesna, ponieważ każda ofiarowanie się jest pewnym wyrzeczeniem się, a każda wspólnota pewnym spożyciem. Będzie ona, u stóp krzyża, pierwszą do bycia wciągnięta w złożeniu ofiary z siebie aż do wyczerpania się! Nie wystarcza, że Ona ofiaruje Syna! W ofiarowaniu Syna idzie zjednoczona ofiarą z samej siebie! Ale właśnie dlatego, po staniu się Matką Boga, stanie się Matką naszą. I tak dzięki Jezusowi i Maryi, także my uczymy się stawiać czoło wymiarowi śmierci, którą miłość prawdziwa przynosi zawsze ze sobą.
Wszystko jest streszczone w przedziwny sposób w Prefacji Mszy poświęconej Maryi w
Święto Ofiarowania: „jedynie miłość jednoczy Syna i Matkę, jedynie boleść ich łączy, jedynie wola ich nakłania: podobać się tobie, jest najwyższym dobrem”. O Ojcze, naucz nas „dawać ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu miłą; niech się stanie naszym duchowym uwielbieniem”! (Rz 12, 1).

KRONIKA RODZINY

XXXIII WYDANIE DNI DUCHOWOŚCI RODZINY SALEZJAŃSKIEJ
Od 15 do 18 stycznia 2015, około 350 osób – mężczyzn i kobiet, zakonników i świeckich, pochodzących z całego świata – zebrali się w Salesianum w Rzymie celem wzięcia udziału  w XXXIII wydaniu Dni Duchowości Rodziny Salezjańskiej. W klimacie rodzinnym i jedności charyzmatycznej , uczestnicy pogłębili orędzie Wiązanki Księdza Generała: „Jak Ksiądz Bosko, z młodzieżą i dla młodzieży”.
Temat w głębokim współbrzmieniu z współczesnymi potrzebami całego Kościoła, ponieważ zaproszenie do stania z młodymi, w dzisiejszym kontekście, nie może porzucić tych peryferii – fizycznych i egzystencjalnych – ustawicznie przywoływanych przez Papieża i upodobnionych do charyzmatu salezjańskiego, składających się na jego DNA. Wskazaniem Księdza  Generała jest, aby Rodzina Salezjańska podejmowała jako pierwsze zobowiązanie postanowienie „wspólnie myśleć”, „ wspólnie planować”, wspólnie pracować” i „wspólnie modlić się”, wszystko dla młodzieży. Jedność i współpraca są niezbędnymi także dla nowych wezwań, które społeczność stawia Kościołowi i posłannictwu salezjańskiemu; wspólnie do kreatywności, doświadczeniu, znać narażanie się będąc skłonnymi nawet do popełniania pomyłek…

Ksiądz Āngel Fernandez Artime w przemówieniu końcowym przedstawił sześć oczekiwań, których trzeba się obecnie trzymać, pogłębiać i wprowadzać w życie:

  1. NASZYM DNA powinno zostać  TEN Z KSIĘDZA BOSKO ZROZUMIAŁY W JEZUSIE.
  2. Upodobanie charyzmatyczne wobec młodych, szczególnie wobec najbiedniejszych. 
  3. Z wierności do charyzmatu: ZAWSZE EWANGELIZATORAMI MŁODZIEŃCÓW I DZIEWCZĄT.
  4. Współuczestnictwo ducha i posłannictwa Księdza Bosko w Rodzinie Salezjańskiej i ze Świeckimi
  5. Misyjny wymiar naszej Rodziny jako poręczenie Wierności i Prawdziwości w charyzmacie Księdza Bosko.
  6. Nie władza i siła, ale pokorna służba.

Nasza wierność Księdzu Bosko jako Rodzina Salezjańska w tym XXI wieku oraz w latach następnych do jego Dwu stulecia, wymaga od nas służby Kościołowi, ludowi Bożemu, młodzieży, szczególnie najbiedniejszym, i rodzinom, które tak się rozróżnia i tak się charakteryzuje dla służby w prostocie, w rodzinności, w pokorze, w byciu i życiu dla innych, dawaniu się i darowaniu młodym  z rzeczywistości naszych obecności ponieważ zgodziliśmy się, że jest to nasz sposób życia. Nasza wierność jest w poważnym zagrożeniu kiedy się żyje w mocy i w sile…I jeśli ta moc jest powiązana z pieniądzem, ztem niebezpieczeństwo staje się większe. Uważajcie siostry i bracia, zakonnicy i zakonnice oraz świeccy naszej Rodziny Salezjańskiej, ta pokusa jest rzeczywista i bardzo niebezpieczna. Naszą siłą jest żyć życiem prawdziwym wspólnoty i braterstwa, które staje się  bardziej ewangeliczne w sposobie bycia bardziej skonsultowanego, pociągającego przez siebie, i nasza jedność w służbie, wewnątrz każdej z naszych instytucji i grup, oraz w tej samej naszej rodzinie będzie mówić za siebie samą.

Ze Stowarzyszenia Czcicieli Maryi Wspomożycielki uczestniczyła ponad dwudziestu członków z Przewodniczącym, Tullio Lucca, i Kierownikiem Duchowym, księdzem Pierliuigi Cameroni. Niektórzy z naszych uczestników brali udział w ich doświadczeniu:
„Co poruszyło najwięcej nasze serce? Ojcostwo Księdza Generała, jego pokorna autorytatywność. Jest prawdziwym ojcem. Uderzyła nas także obecność nowicjuszek i nowicjuszy, ich samorzutna i uporządkowana radość. Wierzymy mocniej, niż kiedy indziej, że młodzież potrzebuje „świętych kapłanów” i „świętych poświęconych sióstr”. Otrzymaliśmy jednakże także pewne potwierdzenie: dzisiaj bardziej niż kiedy indziej potrzeba także „świętych rodzin”, dla Rodziny Salezjańskiej i dla świata. Zatem…”siły Stowarzyszenie Czcicieli Maryi Wspomożycielki!” (Paolo i Monica).
Strona zagadnienia, która nas uderzyła najbardziej jest to, bycie „rodziną”, to jest temat, który ostatnio znajdujemy jako powracający a który nam przychodzi odkrywany właśnie często w spotkaniach z rzeczywistością charyzmatu salezjańskiego. Sprawia przyjemność widzieć, że jest jakiś nieskazitelny świat, który pracuje i poświęca się pomimo mylnej informacji mówiącej przeciwnie” (Stefano i Waleria).

TURYN - MŁODZIEŻOWE STOWARZYSZENIE CZCICIELI MARYI WSPOMOŻYCIELKI
Grupa Młodzieżowego Stowarzyszenia Czcicieli Maryi Wspomożycielki z Turynu, od 6 do 8 grudnia 2014, przeżyła trzy dni ćwiczeń duchownych w konwencie sióstr Visitandine di Pinerolo. Ćwiczenia były przewodzone przez księdza Roberto Carelli, który się podjął  tematu miłości poprzez trzy podstawowe fragmenty tekstu: kochać Boga, kochać bliźniego jak siebie samych  i „kochajcie jedni drugich jak Ja was umiłowałem”. Dzięki tym punktom wyjścia rozważania stworzył się klimat współudziału pomiędzy młodzieżą a modlitwa stała się ustawiczną obecnością, która towarzyszyła całej drodze, aż do mszy celebrowanej w poniedziałek, święto Maryi Niepokalanej, która przewodzi i wspiera naszą drogę.

CHAPAS(MEKSYK)-POBOŻNOŚĆ DO MARYI WSPOMOŻYCIELKI
Miłość do Maryi Wspomożycielki jest obecna nie tylko wśród członków Stowarzyszenia Czcicieli Maryi Wspomożycielki, ale w wielu innych osobach. W tym regionie istnieje 8 grup: Copainalā, La Nueva, Coapilla, Chiapa de Corzo, Ocosocoautla, Villaflores, El Parral, Tuxta San Juan Apóstol e Tuxtla Santa Maria del Camino. Pierwsza grupa się ukształtowała w Copainalā w odległym 1961, dzięki przedsiębiorczości proboszcza Księdza Joel Enrique Alfaro i Inspektorce siostrze Maria Crugnola, wielkiej czcicielce Wspomożycielki, która troszczy się o skierowanie na tę ziemię Córki Maryi Wspomożycielki. Z tego ośrodka pobożność do Maryi Wspomożycielki i utworzenia nowych grup nastąpił wzrost w latach, dzięki obecności i kierownictwu Córek Maryi Wspomożycielki. Obecnie animatorką jest Siostra Yolanda Jiménez.

Trzej nowi inspektorzy z Azji mianowani przez Księdza Generała, byli inspektorialnymi Animatorami duchowymi Stowarzyszeń Czcicieli Maryi Wspomożycielki: Ks. Godofredo Atienza, nowy inspektor Filipiny Płd; Ks. Mario Yamanouchi, nowy inspektor z Japonii; Ks. Virgilio Da Silva, nowy inspektor z Indonezja-Timor. Módlmy się ażeby Maryja Wspomożycielka towarzyszyła im w ich nowym posłannictwie oraz odpowiedzialności.


|   HOME PAGE   |    INFO VALDOCCO    |   Visit Nr.